sobota, 9 sierpnia 2014

Od Vex'a - C.D. Lizz

Spojrzałem powoli na waderę.
-Ja jestem Vex - uśmiechnąłem się.-Masz olśniewający uśmiech, a te zęby tu już nie mówię.
-Przynajmniej ty ich się nie boisz-zaśmiała się.
-Polujesz?-spytałem patrząc na Lizz.
-Tak, może zapolujesz ze mną?-zapytała.
-Z chęcią.
Szliśmy kawałek, aż Lizz złapała trop stadka jeleni.Pognaliśmy w ich stronę.Gdy już siedzieliśmy w krzakach przed ofiarami Lizz nagle wyskoczyła na jednego stojącego najbliżej osobnika.Stado rozproszyło się, wiele jeleni pobiegło w stronę lasu.To była moja szansa, wskoczyłem na najwyższe drzewo i czekałem, aż jakiś zwierz przebiegnie pod drzewem.Kiedy natrafiła się okazja, skoczyłem w górę i z wyciągniętymi pazurami spadłem na jelenia.Zwierzę zaczęło wierzgać, próbując mnie zrzucić.O nie!Nic z tego!Wgryzłem się mu w szyję i wypuściłem truciznę.Zeskoczyłem i napawałem się widokiem, który zawsze cieszył moje oczy.Ofiara zawsze traciła kolory i stawała się szara.W końcu padła z wycieńczenia.Lizz podeszła do mnie zdziwiona.
-Niezły styl-zaśmiała się.-Ale czemu po prostu nie powalisz zwierzyny?
-Otóż, przez eksperymenty, które na mnie prowadzono straciłem wiele sił, ale zyskałem coś co znacznie pomaga mi polować na dużą zwierzynę, toksynę.Jeśli chodzi o siłę nie jestem najlepszy, ale skoczność, zręczność i toksyna dają radę-wytłumaczyłem.-Może w końcu coś zjemy?
-Chętnie, padam z głodu-Lizz wyszczerzyła do mnie piękne zęby.
Zaczęliśmy jeść.Po posiłku postanowiliśmy pójść się przejść.


Lizz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz