poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Od Édouard'a - C.D. Enid

Nieproszeni goście. Nie interesowało mnie, co mają mi do zaoferowania, bądź jakie są ich intencje. Jakaś krucha wadera, którą sprzątnąłbym z powierzchni ziemi jednym uderzeniem łapy. Jakiś nieogarnięty basior wesoło zmierzający w moją stronę. A może to tylko gra pozorów, mająca na celu oszołomienia mnie. Wolne żarty. Czy oni myśleli, że mogą zadzierać ze mną? Z potężnym Édouard'em, którego serce już od dawna spowite jest spokojem, przeplatającym się z głęboką nienawiścią do stworzeń tego samego gatunku.
Wziąłem głęboki oddech, odwracając tym samym potężny łeb w drugą stronę. Nie miałem zamiaru wdawać się w żadne głupie potyczki z tymi młokosami. Czy mogłem ich tak nazwać? Z pewnością. Nie zasługiwali na żadne inne określenie. Nie wiedzieli nic o świecie, a ja nie miałem zamiaru stać się ich mentorem, czy coś w tym stylu. Miałem wyznaczone konkretny cel, do którego spełnienia dążyłem z całych sił. Nie przeszkodzi mi w tym nawet parka młodych wilków, nieznająca zasad podstawowego savoir vivre'u.
- Ależ się wystraszyłem. - w moim głosie wyraźnie dało się słyszeć ironię. - Czyżby to była zasadzka na nieznajomego? Nie nauczyli was, młodzieży, że tak nie postępuje się ze starszymi? - warknąłem ostrzegawczo.
Ognisty mur pojawił się za mną, za sprawą dobrze znanego mi już zaklęcia. Po chwili jednak ugaszony został wodą, a miejsce spotkania zostało spowite szarą mgłą. Nie ratowałem się ucieczką. O nie. Nie jestem tchórzem, a wilkiem, który doskonale przekonany jest o swoich racjach. Przebywanie w towarzystwie niedojrzałych emocjonalnie wilków z pewnością nie należało by do najprzyjemniejszych. Wolałem się ulotnić, być z daleka szczeniackich wyzwisk i kłótni.

<Enid?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz