- Przepraszam, nie powinienem był tego robić...
Znów uniosłam łapę przerywając Hawk'owi.
- Moja wina. Nie powiedziałam, że..- przerwałam, ale zdecydowałam się.- nie umiem pływać.
Było to dla mnie krępujące, bo każdy wilk umiał pływać, a ja nie. Wymownym spojrzeniem przerwałam Hawk'owi, który już otwierał usta.
Wreszcie dotarliśmy do mojej jaskini. Moim pożegnanie był leciutki uśmiech, a Hawk'a potok słów.
| Następnego dnia |
Pomyślałam, że przejdę się po terenach. Ogólnie przeskakiwałam z drzewa na drzewo, aby lepiej wszystko zauważać. Wreszcie dostrzegłam postać, która raz po raz przemykała pomiędzy drzewami. Ruszyłam za nim, dość sprytnie ukrywając się w koronach drzew. Nagle istota się zatrzymała. To był wilk. Samiec.
- Czego chcesz? - spytał głębokim głosem.
Nie odzywałam się. Nie chciałam. A on rozglądał się. Wiedział, że gdzieś jestem, ale jeszcze nie był pewny gdzie. Wydawało mi się, że nie ma zamiaru odejść, dopóki mu nie odpowiem lub się nie pokażę. a ja nie miałam zamiaru robić ani jednego ani drugiego. Jednak wtedy coś usłyszałam. Bieg wilka. Obejrzałam się za siebie, zdradzając moją pozycję. Hawk biegł w tą stronę. Jednak miałam trochę większe zmartwienia. Nieproszony gość intensywnie patrzył się w moją stronę i chyba obmyślał plan, jakby ściągnąć mnie z tego drzewa. A z drugiej strony biegł Hawk. Masakra.
Hawk? Édouard?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz