piątek, 15 sierpnia 2014
Nieobecność!
Sombra nie będzie obecna od 16.08 do 23.08. Proszę wziąć to pod uwagę i nie pisać opowiadań to tego wilka.
czwartek, 14 sierpnia 2014
Od Lizz - C.D. Vex'a
- To jest piękne - popatrzyłam z otwartym pyskiem na spadającą gwaizdę która odbiła się od ziemi.
Zrobiło się chłodniej.
Zaczynał padać deszcz ale widoki nie znikały.
Trzęsąca się z zimna, ukrywałam to cały czas.
Moje futro na lato wyliniało i już mnie nie chroniło.
- Wow - uśmiechnęłam się przez tzręsawki.
Uśmiechnięta, nigdy raczej siebie nie znałam takiej szczęśliwej.Czułam się przy nim jak JA.
On się mnie nie bał i w dodatku rozumiał mnie.
Vex ?
Od Vex'a - C.D. Lizz
-Nie przepraszaj, nawet idioty nie znam.Wpada tutaj i próbuje...Sam nie wiem co zrobić-opanowałem złość i uśmiechnąłem się.
-Dobra moi mili, my musimy posprzątać po imprezie, a wy róbta co chceta-zaśmiał się Felcor.
-Możemy wam pomóc-zaproponowała Lizz.
-Nie dzięki, damy sobie radę-zaśmiał się Seyl.-To nie nasza pierwsza impreza.
-No dobra, co wy na to, że spotkamy się jutro?-spytałem z uśmiechem.
-Tylko Lizz też ma wpaść-zastrzegł Fel.
-Na pewno będę-uśmiechnęła się wadera.
Byłą noc, kiedy wyszliśmy zaproponowałem Lizz żebyśmy się przeszli.Wilczyca zgodziła się i ruszyliśmy w stronę Astral.Kiedy dotarliśmy wodospad nie różnił się od innych.W mojej łapie pojawiła się łezka toksyny, rzyciłem ją w wodospad.Woda zaczęła przybierać niesamowite kolory, a wokół niej pojawiły się małe iskierki.
-Cudowne-szepnęła Lizz.
-A wiesz dlaczego jesteśmy, akurat tutaj?-spytałem.
-Dlaczego?
-Dzisiaj jest deszcz spadających gwiazd, a z tego miejsca najlepiej to wszystko widać-uśmiechnąłem się i położyłem na trawie.
Lizz położyła się koło mnie i razem oglądaliśmy rozpoczęcie tego wszystkiego.Na początku były to samotne gwiazdy, a potem pojawiało się ich coraz więcej.
Lizz?
-Dobra moi mili, my musimy posprzątać po imprezie, a wy róbta co chceta-zaśmiał się Felcor.
-Możemy wam pomóc-zaproponowała Lizz.
-Nie dzięki, damy sobie radę-zaśmiał się Seyl.-To nie nasza pierwsza impreza.
-No dobra, co wy na to, że spotkamy się jutro?-spytałem z uśmiechem.
-Tylko Lizz też ma wpaść-zastrzegł Fel.
-Na pewno będę-uśmiechnęła się wadera.
Byłą noc, kiedy wyszliśmy zaproponowałem Lizz żebyśmy się przeszli.Wilczyca zgodziła się i ruszyliśmy w stronę Astral.Kiedy dotarliśmy wodospad nie różnił się od innych.W mojej łapie pojawiła się łezka toksyny, rzyciłem ją w wodospad.Woda zaczęła przybierać niesamowite kolory, a wokół niej pojawiły się małe iskierki.
-Cudowne-szepnęła Lizz.
-A wiesz dlaczego jesteśmy, akurat tutaj?-spytałem.
-Dlaczego?
-Dzisiaj jest deszcz spadających gwiazd, a z tego miejsca najlepiej to wszystko widać-uśmiechnąłem się i położyłem na trawie.
Lizz położyła się koło mnie i razem oglądaliśmy rozpoczęcie tego wszystkiego.Na początku były to samotne gwiazdy, a potem pojawiało się ich coraz więcej.
Lizz?
środa, 13 sierpnia 2014
Od Lizz - C.D. Vex'a
- Vex zostaw tego idiotę - warknęłam na wilka.
Vex wstał ale nadal warczał.
Wyciągnęłam sztylet i zgrabnym,szybkim ruchem stworzyłam mu ranę na pysku.
Wilk zaskomlał żałośnie.
Podłożyłam mu sztylet pod gardło i żekłam spokojnie.
- Jeszcze raz nam tu wparuj a policzysz się z Vexem, ale tu juś nie będzie tak łagodnie - warknęłam mu w pysk.
Wilk popatrzył na nas z przerażeniem i trzymając się łapą za ranę uciekł z domu.
- Vex, nie ma co zadawać się z takimi palantami, przywal w pysk i po sprawie - uśmiechnęłam się do niego chowając zakrwawiony sztylet.
- Przepraszam że go zraniłam, ale on Ciebie sprowokował - łagodnie się uśmiechnęłam.
Vex ?
Vex wstał ale nadal warczał.
Wyciągnęłam sztylet i zgrabnym,szybkim ruchem stworzyłam mu ranę na pysku.
Wilk zaskomlał żałośnie.
Podłożyłam mu sztylet pod gardło i żekłam spokojnie.
- Jeszcze raz nam tu wparuj a policzysz się z Vexem, ale tu juś nie będzie tak łagodnie - warknęłam mu w pysk.
Wilk popatrzył na nas z przerażeniem i trzymając się łapą za ranę uciekł z domu.
- Vex, nie ma co zadawać się z takimi palantami, przywal w pysk i po sprawie - uśmiechnęłam się do niego chowając zakrwawiony sztylet.
- Przepraszam że go zraniłam, ale on Ciebie sprowokował - łagodnie się uśmiechnęłam.
Vex ?
Od Vex'a - C.D. Lizz
-Dla takiego kogoś jak ty to niewielka strata-odwzajemniłem uśmiech Lizz.
Wadera położyła łapy na moich ramionach.Tańczyliśmy chwilę, obracając się w rytm muzyki.W końcu wilczyca położyła głowę na moim torsie.Wśród tłumu zauważyłem Felcora, wilk podszedł do mnie aby coś mi powiedzieć,ale gdy tylko zauważył Lizz, tylko mrugnął do mnie i uśmiechnął się.Kiedy taniec się skończył Li spojrzała mi głęboko w oczy.
-I jak?Było tak strasznie?-zaśmiałem się.
-Nie, było wspaniale-uśmiechnęła się.
Nasze nosy były coraz bliżej siebie...
-Hej, hej!Koniec imprezy!-usłyszeliśmy gruby,chrapliwy głos.
Przez drzwi wparowało ok.20 wilków.Na przedzie stał największy, czarny jak smoła.
-No, już wypad!-zaczął krzyczeć.
Wszystkie wilki wybiegły przerażone.Zostaliśmy tylko ja,Fel,Seyl i Lizz.
-Mówiłem wypad!-wilk podszedł do nas.
-To nasz dom!-odparł Seyl.
-Ojojoj, mały wilczuś pilnuje swojego domku!Hahaha!-zaśmiał się tamten.
Seyl wyszczerzył kły gotów do ataku, ale Lizz zatrzymała go łapą.
-Spokojnie, on nas tylko prowokuje-wyjaśniła.
-O, nieźle główkujesz, mała-czarny wilk podszedł do Lizz i powalił ją jednym ruchem.-Przyda mi się taki ktoś.
O teraz to mnie wkurzył!Moje oczy zaświeciły na niebiesko, a pazury wydłużyły się.Skoczyłem na wilka i powaliłem go.
-Jak śmiesz jej dotykać!?Jak śmiesz w ogóle tak do niej mówić?!Co?!-krzyczałem na niego w furii.
Lizz?
Wadera położyła łapy na moich ramionach.Tańczyliśmy chwilę, obracając się w rytm muzyki.W końcu wilczyca położyła głowę na moim torsie.Wśród tłumu zauważyłem Felcora, wilk podszedł do mnie aby coś mi powiedzieć,ale gdy tylko zauważył Lizz, tylko mrugnął do mnie i uśmiechnął się.Kiedy taniec się skończył Li spojrzała mi głęboko w oczy.
-I jak?Było tak strasznie?-zaśmiałem się.
-Nie, było wspaniale-uśmiechnęła się.
Nasze nosy były coraz bliżej siebie...
-Hej, hej!Koniec imprezy!-usłyszeliśmy gruby,chrapliwy głos.
Przez drzwi wparowało ok.20 wilków.Na przedzie stał największy, czarny jak smoła.
-No, już wypad!-zaczął krzyczeć.
Wszystkie wilki wybiegły przerażone.Zostaliśmy tylko ja,Fel,Seyl i Lizz.
-Mówiłem wypad!-wilk podszedł do nas.
-To nasz dom!-odparł Seyl.
-Ojojoj, mały wilczuś pilnuje swojego domku!Hahaha!-zaśmiał się tamten.
Seyl wyszczerzył kły gotów do ataku, ale Lizz zatrzymała go łapą.
-Spokojnie, on nas tylko prowokuje-wyjaśniła.
-O, nieźle główkujesz, mała-czarny wilk podszedł do Lizz i powalił ją jednym ruchem.-Przyda mi się taki ktoś.
O teraz to mnie wkurzył!Moje oczy zaświeciły na niebiesko, a pazury wydłużyły się.Skoczyłem na wilka i powaliłem go.
-Jak śmiesz jej dotykać!?Jak śmiesz w ogóle tak do niej mówić?!Co?!-krzyczałem na niego w furii.
Lizz?
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Od Édouard'a - C.D. Enid
Nieproszeni goście. Nie interesowało mnie, co mają mi do zaoferowania,
bądź jakie są ich intencje. Jakaś krucha wadera, którą sprzątnąłbym z
powierzchni ziemi jednym uderzeniem łapy. Jakiś nieogarnięty basior
wesoło zmierzający w moją stronę. A może to tylko gra pozorów, mająca na
celu oszołomienia mnie. Wolne żarty. Czy oni myśleli, że mogą zadzierać
ze mną? Z potężnym Édouard'em, którego serce już od dawna spowite jest
spokojem, przeplatającym się z głęboką nienawiścią do stworzeń tego
samego gatunku.
Wziąłem głęboki oddech, odwracając tym samym potężny łeb w drugą stronę. Nie miałem zamiaru wdawać się w żadne głupie potyczki z tymi młokosami. Czy mogłem ich tak nazwać? Z pewnością. Nie zasługiwali na żadne inne określenie. Nie wiedzieli nic o świecie, a ja nie miałem zamiaru stać się ich mentorem, czy coś w tym stylu. Miałem wyznaczone konkretny cel, do którego spełnienia dążyłem z całych sił. Nie przeszkodzi mi w tym nawet parka młodych wilków, nieznająca zasad podstawowego savoir vivre'u.
- Ależ się wystraszyłem. - w moim głosie wyraźnie dało się słyszeć ironię. - Czyżby to była zasadzka na nieznajomego? Nie nauczyli was, młodzieży, że tak nie postępuje się ze starszymi? - warknąłem ostrzegawczo.
Ognisty mur pojawił się za mną, za sprawą dobrze znanego mi już zaklęcia. Po chwili jednak ugaszony został wodą, a miejsce spotkania zostało spowite szarą mgłą. Nie ratowałem się ucieczką. O nie. Nie jestem tchórzem, a wilkiem, który doskonale przekonany jest o swoich racjach. Przebywanie w towarzystwie niedojrzałych emocjonalnie wilków z pewnością nie należało by do najprzyjemniejszych. Wolałem się ulotnić, być z daleka szczeniackich wyzwisk i kłótni.
<Enid?>
Wziąłem głęboki oddech, odwracając tym samym potężny łeb w drugą stronę. Nie miałem zamiaru wdawać się w żadne głupie potyczki z tymi młokosami. Czy mogłem ich tak nazwać? Z pewnością. Nie zasługiwali na żadne inne określenie. Nie wiedzieli nic o świecie, a ja nie miałem zamiaru stać się ich mentorem, czy coś w tym stylu. Miałem wyznaczone konkretny cel, do którego spełnienia dążyłem z całych sił. Nie przeszkodzi mi w tym nawet parka młodych wilków, nieznająca zasad podstawowego savoir vivre'u.
- Ależ się wystraszyłem. - w moim głosie wyraźnie dało się słyszeć ironię. - Czyżby to była zasadzka na nieznajomego? Nie nauczyli was, młodzieży, że tak nie postępuje się ze starszymi? - warknąłem ostrzegawczo.
Ognisty mur pojawił się za mną, za sprawą dobrze znanego mi już zaklęcia. Po chwili jednak ugaszony został wodą, a miejsce spotkania zostało spowite szarą mgłą. Nie ratowałem się ucieczką. O nie. Nie jestem tchórzem, a wilkiem, który doskonale przekonany jest o swoich racjach. Przebywanie w towarzystwie niedojrzałych emocjonalnie wilków z pewnością nie należało by do najprzyjemniejszych. Wolałem się ulotnić, być z daleka szczeniackich wyzwisk i kłótni.
<Enid?>
Od Lizz - C.D. Vex'a
Uśmiechnęłam się szeroko.
Tańczyliśmy na parkiecie jak nikt inny.
Kręciliśmy się.
Na sam koniec Vex zakręcił mnie a ja wpadłam mu w ramiona.
- No widzę że jesteś dobry w tańcach - zaśmiałam się.
- I ja się dziwie że te inne wadery co tak na nas patrzą, to widzisz jak trzepocą rzęsami ?! - zaśmiałam się pogodnie.
Było super, potem miał być wolny taniec.
Vex uśmiechnął się i złapał mnie w tali.
- Wolnego nie potrafię tańczyć - uśmiechnęłam się.
Vex ?
Tańczyliśmy na parkiecie jak nikt inny.
Kręciliśmy się.
Na sam koniec Vex zakręcił mnie a ja wpadłam mu w ramiona.
- No widzę że jesteś dobry w tańcach - zaśmiałam się.
- I ja się dziwie że te inne wadery co tak na nas patrzą, to widzisz jak trzepocą rzęsami ?! - zaśmiałam się pogodnie.
Było super, potem miał być wolny taniec.
Vex uśmiechnął się i złapał mnie w tali.
- Wolnego nie potrafię tańczyć - uśmiechnęłam się.
Vex ?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)