-Na razie czekamy, na przyjście pozostałych-uśmiechnąłem się.
Zaczęlismy jeść chipsy.
-Hej, zostawcie trochę na imprę!Przecież przyjdzie trochę wilków!-zaśmiał się Seyl.-Muszę załatwić pewną sprawę.
Mój kumpel na chwilę wyszedł pogadać z Dj'em, który miał dzisiaj grać.
Rozejrzałem się po pokoju.Sofa, na której siedzieliśmy była
granatowa.Przed nami stał stół do bilarda, a obok piłkarzyki.Na środku
pokoju stał wielki stół, a na nim różne smakołyki, napoje gazowane, i
nawet trochę alkoholu.Centralnie obok stołu było podwyższenie, na tym
podwyrzszeniu stał sprzęt DJ'ejski, reflektory i inne rzeczy potrzebne
do dobrej imprezy.Wszystko było już gotowe.No prawie wszystko...
-Cholera!-usłyszałem zza drzwi.
Wparował przez nie wkurzony Seyl.
-Co się stało?-spytała Lizz.
-DJ, który miał grać dzisiaj, spóźni się o pół godziny-powiedział Seyl.
-Spoko, stary!Ja mogę chwilę grać za niego-uśmiechnąłem się.
-Serio?Dzieki Vex, jesteś wielki!-zaczął krzyczeć Seyl.
Podszedłem razem z Lizz po sprzętu.
-I ty umiesz na tym czymś grać?-zapytała wadera.
-Nauczyłęm się,kiedyś tam-zaśmiałem się.
Godzinę później, wszystkie wilki balowały już na parkiecie.Grałem
najlepiej jak potrafiłem, ale zasmucałą mnie jedna rzecz.Lizz stała
opierając ścianę.Gdy w końcu DJ się zjawił, impreza rozkręciła się na
całego.Zszedłem ze sceny i podszedłem do Lizz.
-Podpieramy sciany, hę?-uśmiechnąłem się.-Co jest?
-Oprócz ciebie, nie znam tu nikogo i...Jakoś się nudzę-odparła.
-A, Fel i Seyl?-Zapytałem, a w odpowiedzi wilczyca pokazała mi moich kumpli tańczących z waderami.
Zaśmiałem się cicho.
-To może...-pokazałem zęby w uśmiechu.
-Może co?
Złapałem Lizz za łapę i zaciągnąłem na parkiet.
Lizz?
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Od Lizz - C.D. Vex'a
- A czemu nie ?! - zaśmiałam się pogodnie, a moje kły znowu zabłyszczały.
- No i macie odpowiedź - zaśmiał się Vex.
Poczułam się szczęśliwa, może i oni będą moimi kumplami tak jak..... dawno temu.
- To..... to co teraz ? - zapytałam.
- Zostaniemy u nich na chwilę ! - uśmiechnął się i pweszliśmy do ich domu.
Jak to u facetów, męskie pokoje pełne męskiego klimatu XD.
Ale mieli naprawde fajnie w domu.
Usiadłam na sofie razem z Vexem.
Podali nam chipsy.
- To co ? - uśmiechnęłam się pogodnie.
Vex ?
- No i macie odpowiedź - zaśmiał się Vex.
Poczułam się szczęśliwa, może i oni będą moimi kumplami tak jak..... dawno temu.
- To..... to co teraz ? - zapytałam.
- Zostaniemy u nich na chwilę ! - uśmiechnął się i pweszliśmy do ich domu.
Jak to u facetów, męskie pokoje pełne męskiego klimatu XD.
Ale mieli naprawde fajnie w domu.
Usiadłam na sofie razem z Vexem.
Podali nam chipsy.
- To co ? - uśmiechnęłam się pogodnie.
Vex ?
Od Vex'a - C.D. Lizz
Spojrzałem na nią.
-To smutne.
-Tak...Ale teraz jestem w lepszym miejscu-zaśmiała się i uderzyła mnie po przyjacielsku w bok.
Ja także się zaśmiałem.Szliśmy jeszcze chwilę, gdy nagle usłyszeliśmy straszny ryk.Przed nami stał ogromny tygrys.
-Pozwól, że ja się nim zajmę-powiedziała Lizz bardziej ucieszona całą sytuacją.
-Jest twój-uśmiechnąłem się.
Wadera skoczyła na tygrysa i jednym zręcznym ruchem powaliła go na ziemię.Potem wbiła kły w jego krtań, tym samym uśmiercając go.Stałem z szeroko otwartymi oczami.
-Wow, to było świetne!-popatrzyłem na nią.
-Dzięki, ale to tylko próbka moich możliwości-Lizz uśmiechnęła się w odpowiedzi.
-Może odwiedzimy moich znajomych?-odwzajemniłem jej uśmiech.
-Czemu nie-odparła.
-To chodź!
Szlismy dobre pół godziny.Gdy w końcu doszliśmy, zobaczyłem białęgo wilka w brązowe kropki z zielonym irokezem.
-Siema, Felcor-zagadałem od razu.
-Hejka, Vex!-krzyknął mój kumpel-A ona to?
-To Lizz, moja przyjaciółka-przedstawiłem waderę-Lizz, to jest Felcor, mój kumpel ze schroniska.
-Miło mi poznać-Fel uśmiechnął się.
-Mi też-odezwała się śmiało Lizz.
-O, Vex!-usłyszałem znajomy głos
-Seyl, jak cię dawno nie widziałem!-zawołałem
-Ja ciebie też.Przyszedłeś w odpowiednim momencie, organizujemy imprezę, przyjdzie trochę wilków i...O proszę, a kogoś ty sobie znalazł?
-Seyl, nie przesadzaj!To Lizz, moja przyjaciółka z watahy-zacząłem sie tłumaczyć.
-No dobra, dobra.Nie spinaj się, zostaniecie?-zaśmiał się Seyl.
-Wiesz, nie wiem co na to Lizz...
Lizz?Zostajemy?
-To smutne.
-Tak...Ale teraz jestem w lepszym miejscu-zaśmiała się i uderzyła mnie po przyjacielsku w bok.
Ja także się zaśmiałem.Szliśmy jeszcze chwilę, gdy nagle usłyszeliśmy straszny ryk.Przed nami stał ogromny tygrys.
-Pozwól, że ja się nim zajmę-powiedziała Lizz bardziej ucieszona całą sytuacją.
-Jest twój-uśmiechnąłem się.
Wadera skoczyła na tygrysa i jednym zręcznym ruchem powaliła go na ziemię.Potem wbiła kły w jego krtań, tym samym uśmiercając go.Stałem z szeroko otwartymi oczami.
-Wow, to było świetne!-popatrzyłem na nią.
-Dzięki, ale to tylko próbka moich możliwości-Lizz uśmiechnęła się w odpowiedzi.
-Może odwiedzimy moich znajomych?-odwzajemniłem jej uśmiech.
-Czemu nie-odparła.
-To chodź!
Szlismy dobre pół godziny.Gdy w końcu doszliśmy, zobaczyłem białęgo wilka w brązowe kropki z zielonym irokezem.
-Siema, Felcor-zagadałem od razu.
-Hejka, Vex!-krzyknął mój kumpel-A ona to?
-To Lizz, moja przyjaciółka-przedstawiłem waderę-Lizz, to jest Felcor, mój kumpel ze schroniska.
-Miło mi poznać-Fel uśmiechnął się.
-Mi też-odezwała się śmiało Lizz.
-O, Vex!-usłyszałem znajomy głos
-Seyl, jak cię dawno nie widziałem!-zawołałem
-Ja ciebie też.Przyszedłeś w odpowiednim momencie, organizujemy imprezę, przyjdzie trochę wilków i...O proszę, a kogoś ty sobie znalazł?
-Seyl, nie przesadzaj!To Lizz, moja przyjaciółka z watahy-zacząłem sie tłumaczyć.
-No dobra, dobra.Nie spinaj się, zostaniecie?-zaśmiał się Seyl.
-Wiesz, nie wiem co na to Lizz...
Lizz?Zostajemy?
niedziela, 10 sierpnia 2014
Od Lizz - C.D. Vex'a
Szłam obok basiora.
Byłam zadowolona że przynajmniej on nie bał się mnie.
I był zabójcą.
Według mnie był extra XD.
- Opowiesz mi coś o sobie ? - zapytał patrząc na mnie z uśmiechem.
- Szczerze, nie byłam szczęśliwym wilkiem - powiedziałam.
- Moi rodzice zgineli na epidemię choroby, ja pół swojego życia spędziłam zamknięta w ośrodku a gdy w końcu musieli się mnie pozbyć uciekłam - popatrzyłam na niego.
- I to raczej historia całego mojego dawnego życia - odpowiedziałam.
Vex?
Byłam zadowolona że przynajmniej on nie bał się mnie.
I był zabójcą.
Według mnie był extra XD.
- Opowiesz mi coś o sobie ? - zapytał patrząc na mnie z uśmiechem.
- Szczerze, nie byłam szczęśliwym wilkiem - powiedziałam.
- Moi rodzice zgineli na epidemię choroby, ja pół swojego życia spędziłam zamknięta w ośrodku a gdy w końcu musieli się mnie pozbyć uciekłam - popatrzyłam na niego.
- I to raczej historia całego mojego dawnego życia - odpowiedziałam.
Vex?
sobota, 9 sierpnia 2014
Od Sombry
Szłam laskiem. Jak zwykle, ja, samodzielna. Sama i zagubiona.
Od kilku dni mam dziwne myśli. Niekonieczne pochwalające...
Czy śmierć poprzez powieszenie jest ciekawsza niż zrzucenie siebie z urwiska?
Nagle usłyszałam szelest. Cichy, powalający szelest.
-Kto tam? - powiedziałam.
Od kilku dni mam dziwne myśli. Niekonieczne pochwalające...
Czy śmierć poprzez powieszenie jest ciekawsza niż zrzucenie siebie z urwiska?
Nagle usłyszałam szelest. Cichy, powalający szelest.
-Kto tam? - powiedziałam.
Ktośu?<
Od Vex'a - C.D. Lizz
Spojrzałem powoli na waderę.
-Ja jestem Vex - uśmiechnąłem się.-Masz olśniewający uśmiech, a te zęby tu już nie mówię.
-Przynajmniej ty ich się nie boisz-zaśmiała się.
-Polujesz?-spytałem patrząc na Lizz.
-Tak, może zapolujesz ze mną?-zapytała.
-Z chęcią.
Szliśmy kawałek, aż Lizz złapała trop stadka jeleni.Pognaliśmy w ich stronę.Gdy już siedzieliśmy w krzakach przed ofiarami Lizz nagle wyskoczyła na jednego stojącego najbliżej osobnika.Stado rozproszyło się, wiele jeleni pobiegło w stronę lasu.To była moja szansa, wskoczyłem na najwyższe drzewo i czekałem, aż jakiś zwierz przebiegnie pod drzewem.Kiedy natrafiła się okazja, skoczyłem w górę i z wyciągniętymi pazurami spadłem na jelenia.Zwierzę zaczęło wierzgać, próbując mnie zrzucić.O nie!Nic z tego!Wgryzłem się mu w szyję i wypuściłem truciznę.Zeskoczyłem i napawałem się widokiem, który zawsze cieszył moje oczy.Ofiara zawsze traciła kolory i stawała się szara.W końcu padła z wycieńczenia.Lizz podeszła do mnie zdziwiona.
-Niezły styl-zaśmiała się.-Ale czemu po prostu nie powalisz zwierzyny?
-Otóż, przez eksperymenty, które na mnie prowadzono straciłem wiele sił, ale zyskałem coś co znacznie pomaga mi polować na dużą zwierzynę, toksynę.Jeśli chodzi o siłę nie jestem najlepszy, ale skoczność, zręczność i toksyna dają radę-wytłumaczyłem.-Może w końcu coś zjemy?
-Chętnie, padam z głodu-Lizz wyszczerzyła do mnie piękne zęby.
Zaczęliśmy jeść.Po posiłku postanowiliśmy pójść się przejść.
Lizz?
-Ja jestem Vex - uśmiechnąłem się.-Masz olśniewający uśmiech, a te zęby tu już nie mówię.
-Przynajmniej ty ich się nie boisz-zaśmiała się.
-Polujesz?-spytałem patrząc na Lizz.
-Tak, może zapolujesz ze mną?-zapytała.
-Z chęcią.
Szliśmy kawałek, aż Lizz złapała trop stadka jeleni.Pognaliśmy w ich stronę.Gdy już siedzieliśmy w krzakach przed ofiarami Lizz nagle wyskoczyła na jednego stojącego najbliżej osobnika.Stado rozproszyło się, wiele jeleni pobiegło w stronę lasu.To była moja szansa, wskoczyłem na najwyższe drzewo i czekałem, aż jakiś zwierz przebiegnie pod drzewem.Kiedy natrafiła się okazja, skoczyłem w górę i z wyciągniętymi pazurami spadłem na jelenia.Zwierzę zaczęło wierzgać, próbując mnie zrzucić.O nie!Nic z tego!Wgryzłem się mu w szyję i wypuściłem truciznę.Zeskoczyłem i napawałem się widokiem, który zawsze cieszył moje oczy.Ofiara zawsze traciła kolory i stawała się szara.W końcu padła z wycieńczenia.Lizz podeszła do mnie zdziwiona.
-Niezły styl-zaśmiała się.-Ale czemu po prostu nie powalisz zwierzyny?
-Otóż, przez eksperymenty, które na mnie prowadzono straciłem wiele sił, ale zyskałem coś co znacznie pomaga mi polować na dużą zwierzynę, toksynę.Jeśli chodzi o siłę nie jestem najlepszy, ale skoczność, zręczność i toksyna dają radę-wytłumaczyłem.-Może w końcu coś zjemy?
-Chętnie, padam z głodu-Lizz wyszczerzyła do mnie piękne zęby.
Zaczęliśmy jeść.Po posiłku postanowiliśmy pójść się przejść.
Lizz?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
